Medicus – są książki, na podstawie których nie powinno się kręcić filmów

Physician-13752

W piątek do kin weszła niemiecka (!) superprodukcja Medicus. Film nakręcono na podstawie mojej ukochanej książki o tym samym tytule.

Medicusa polecił mi mój tata, zachwalając jako jedną z lepszych powieści przeczytanych w życiu. I miał rację. Historia żyjącego w XI w. Roba Cole’a, którego życiowym powołaniem jest zostanie lekarzem, poruszyła moje serce. Przepiękne opisy średniowiecznej Europy i Orientu przeplatają się w niej z trzymającymi w napięciu przygodami. Z każdej strony bije humanitaryzm i prawdziwe powołanie do lekarskiej służby. Powieść jest opasła, pełna szczegółów, detali. Co ważne brak w niej klasycznego konstruowania fabuły – z wyraźnym punktem kulminacyjnym i rozwiązaniem akcji. Punktów kulminacyjnych jest za to wiele, bo i historia naszpikowana jest mniejszymi opowieściami. I w książce (zwłaszcza tych rozmiarów) to zupełnie nie razi. Czytając myślałam sobie, że Medicus to świetny materiał na serial, najlepiej produkcji HBO. Ale absolutnie nie nadaje się na film. Życie pokazało, że miałam rację.

Fabuła filmu została oczywiście znacznie uproszczona i skrócona, ogromną ilość wątków pominięto, co jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Pewne elementy zmieniono (np. wątek miłosny), o co też nie mam do autorów pretensji. Ale scenarzyści niestety zrobili coś źle. Bardzo źle. Otóż filmowa historia nie ma sensu. Jest głupia, pozbawiona logiki i kpi sobie z historyków. Poznajemy młodego Roba Cole’a – małego, obdartego angielskiego chłopca. Rob nie umie czytać, pisać, zna jedynie język angielski. Przygarnia go wędrowny balwierz i uczy podstaw balwierskiego fachu. Spoko. Śmiesznie robi się dopiero później, kiedy starszy już Rob poznaje miejscowego Żyda, który umie leczyć na nieznanym mu dotąd poziomie. Zainspirowany postanawia wyruszyć do Isfahanu, by zaczerpnąć nauk medycznych w medresie. W przebraniu Żyda… Spotkał Żydów raz w życiu. Nie zna języka. Nie zna tej kultury. Nie umie pisać. I czytać. Ale to nie szkodzi. W jednej scenie Rob z zaciętym wyrazem twarzy wędruje w stronę Dover, by już w następnej wytoczyć się z ładowni statku i stanąć w promieniach egipskiego słońca. Oczywiście ze wszystkimi spotkanymi na swojej drodze ludźmi porozumiewa się bez najmniejszej bariery językowej. I tak. To jest skrót historii napisanej przez Gordona, ale bardzo uproszczony. W książce proces nauki Roba został wyjaśniony. Nie przeczę, że z dużą dozą naiwności, ale jednak puszczając wodze fantazji jesteśmy w stanie uwierzyć, że obdarty angielski chłopiec stał się studentem wybitnej zagranicznej uczelni. Zaś historia przedstawiona w filmie razi głupotą. Niestety. Nie kupuję tego.

Brakowało mi też w filmie napięcia i większych emocji. Niby wepchnięto do niego wyraźny punkt kulminacyjny, ale jakby na siłę i bez większego związku z przedstawianą wcześniej historią. Nie czułam tego dreszczyku emocji. Scena następowała po scenie, a każda z nich była oczywista, banalna i pozbawiona zaskoczeń.

Co się na pewno twórcom udało, to przepiękne zdjęcia i doskonałe, szczegółowe scenografie. Medicus jest filmem miłym dla oka i oglądanie go naprawdę zaliczam do doznań przyjemnych wizualnie. Podobało mi się również uwypuklenie sensu tej pięknej opowieści, poprzez akcentowanie istoty etyki lekarskiej. Dobrze, że scenarzyście tych ideałów nie zgubili. Aktorsko również było dobrze – grający tytułową rolę Tom Payne i Ben Kingsley jako Ibn Sina zrobili porządną robotę.

To jednak zbyt mało. Medicus to opakowana w ładne obrazki naiwna, pozbawiona większego sensu i napięcia historyjka. I wcale mnie to nie dziwi. Z powieści tak szczegółowej i długiej po prostu nie da się zrobić naprawdę dobrego filmu. Może ewentualnie miniserial. Siłą książki są detale i to one sprawiają, że jest taka niezwykła. Detale, których nie da się ująć na dużym ekranie, bo po prostu nie ma na to czasu. I nie zrozumcie mnie źle – to nie jest porównanie filmu i książki. Film jest kiepski, bo z materiału, którego użyto, nie sposób nakręcić czegoś super. To trochę odwrócony problem Hobbita – tam z krótkiej, doskonałej historii twórcy zrobili przydługą, komercyjną nudę. W Medicusie z długiej, doskonałej historii, twórcy zrobili skrócony, pozbawiony sensu bryk. Pozostaje tylko czekać, aż komuś przyjdzie do głowy nakręcić serial. Oby był lepszy.

Moja ocena: 4/10

%d bloggers like this: