Mój mini-przewodnik, czyli Wiedeń w jeden dzień!

Diabelski Młyn

Zdradzę Wam sekret. Zakochałam się. A mój obiekt uczuć to nie byle kto, bo jest nim… Wiedeń – przepiękne miasto, które naprawdę warto poznać. Tym bardziej, że leży w samym centrum Europy i jadąc w jej inne rejony można o Wiedeń zahaczyć. Choćby na jeden dzień. My właśnie tak zrobiliśmy i po drodze z Pragi do Budapesztu udało nam się odwiedzić Wiedeń i Bratysławę. Stolicę Słowacji pominę skrępowanym milczeniem i wspomnę jedynie, że zupełnie przypadkiem wypiliśmy tam najpyszniejszą kawę świata. Ale o Wiedniu opowiem Wam więcej. Bo to miasto w którym się zadurzyłam od pierwszego wejrzenia! Niestety, moje zdjęcia nie oddają w pełni magii tego miejsca. Jedyny wniosek jaki z tego płynie, jest taki, że koniecznie musicie odwiedzić Wiedeń sami.

śniadanie w bratysławie

1. Miasto jest…

Jedyne w swoim rodzaju. Potężne i monumentalne. Na każdym kroku czuje się, że to była stolica wielkiego imperium. Niezliczone pomniki i wielkie budowle nie pozwalają o zapomnieć o wspaniałej przeszłości stolicy Austro-Węgier. Barok, klasycyzm, secesja. Perły architektury, które zachwycą nawet największego laika i ignoranta (patrz: ja). Z drugiej strony miasto jest wyjątkowo urokliwe, pełne terenów zielonych, parków i udogodnień.  Bardzo zadbane. Dumne. Luksusowe. Pełne dorożek i koni. Po tak krótkiej wizycie czuję wielki niedosyt, pomieszany z radością, że miałam okazję pospacerować tymi pięknymi ulicami.

wiedeńskie dorożki

Leżakowanie w parkach jest dla wiedeńczyków normą

Leżakowanie w parkach jest dla wiedeńczyków normą

2. Co z samochodem?

Jeśli jesteście samochodem nie wjeżdżajcie do centrum. Na obrzeżach miasta usytuowano sporo bardzo tanich, krytych parkingów typu Park & Ride (link tu). Za 3 euro (tak 3, nie 30) możemy zostawić samochód na całą dobę. Ogromnym plusem jest to, że są one położone tuż przy linii metra. Nie wiem czy jest tak wszędzie, ale parking na którym zostawiliśmy nasz srebrny pocisk miał bezpośrednie połączenie z metrem – nie trzeba było nawet wychodzić na ulicę.

3. Jak się poruszać po mieście?

Oczywiście w jedyny słuszny sposób, czyli pieszo ;). Ale jeśli mamy mało czasu, warto skorzystać z publicznego transportu. My wypróbowaliśmy metro i wrażenia mamy bardzo pozytywne. Doskonale oznaczone i doskonale skomunikowane (6 linii!). Automaty z biletami są przyjazne, istnieje też możliwość zakupu biletów przez internet (tu). Koszt całodobowego biletu to 7.10 euro (można tez kupić bilety 48 i 72 godzinne). Co ważne obowiązują one nie tylko na metro, ale na cały wiedeński transport publiczny. Jak funkcjonują tamtejsze tramwaje i autobusy – nie wiem, bo metro w zupełności nam wystarczyło.

4. Kiedy zgłodniejesz…

Powiem wprost. Wiedeńskie ceny (jak zresztą ceny w każdej zachodnioeuropejskiej stolicy) wywołuję lekki dreszcz grozy. Na pewno można znaleźć tam i tańsze restauracje, ale ciekawą opcją są budki z kiełbasą. Jest ich bardzo dużo – możemy zjeść hot-doga, kotlet, kiełbasę z bułką. Cena na dwie osoby to coś ok. 6-7 euro. Mięcho ze zdjęcia poniżej było naprawdę pyszne. Jak to mówią: raz się tyje :D. Oprócz tego zaszliśmy do przypadkowej kawiarni na kawę i strudel z sosem waniliowym. Marzył mi się sznycel wiedeński (z cielęciny oczywiście!), ale to może następnym razem… Zresztą mając tylko kilka godzin nie skupiamy się na jedzeniu, tylko zwiedzamy!

wiedeń, jedzenie w wiedniu, wiedeńska kiełbasa

 

5. Niby drogo, ale…

Generalnie nie odważyliśmy się na nocleg w stolicy Austrii, bo ceny hosteli troszeczkę nas zestresowały. Wybraliśmy oddaloną o godzinę drogi samochodem Bratysławę. Darowaliśmy sobie również większy posiłek. Wiedeń jest drogim miastem, nie ma co ukrywać. Jednak jeśli faktycznie jedziemy tam na jeden dzień, to i tak nie skorzystamy z miejsc gdzie wejściówki są płatne (wejście do Muzeum to ok. 10 euro). Miasto zaś oferuje nam całą masę parków i miejsc, w których możemy urządzić sobie piknik i odpocząć całkowicie za darmo (łagodny klimat sprzyja). Na jednodniową wizytę wydaliśmy: 3 euro (parking) + 14.20 euro (bilety na komunikacje) + 7 euro kiełbasa z budki + 10 euro (kawy ze strudlem) + 18 euro (bilety na Riesenrad), czyli razem ok. 55 euro na dwie osoby. Sporo, ale równie dobrze mogliśmy poprzestać na parkingu i biletach na metro. I dzień byłby równie cudowny.

6. Co koniecznie trzeba zobaczyć?

Centrum Wiednia otoczone jest reprezentacyjną aleją – Ringiem. Przy tej ulicy stoi sporo naprawdę imponujących budowli, takich jak Parlament, Muzea Historii Sztuki i Historii Naturalnej, wraz z potężnym pomnikiem cesarzowej Marii Teresy (robi wrażenie!), czy Opera Państwowa. Wzdłuż Ringu położonych jest też kilka pięknych parków (Stadtpark, czy Rathaus-park usytuowany obok ratusza).

Ratusz

Pominik Marii Teresy

Szlagierowym zabytkiem Wiednia jest zdecydowanie położony w obrębie Ringu imponujący kompleks pałacowy – Hofburg. Jego olbrzymią zaletą jest jego ogólnodostępność, po dziedzińcach dawnego pałacu cesarskiego można się swobodnie poruszać, a dodatkowo ułatwiają to rozmieszczone w kilku miejscach plany terenu. Ciekawostka! W Hofburgu mieści się słynna Hiszpańska Szkoła Jazdy, gdzie można podziwiać pokazy (horrendalnie drogie), treningi (zdecydowanie tańsze) albo tak jak my, trafić na konie, ot tak, na ulicy.

Hofburg

DSC_0228

Warto też przespacerować się położonymi w obrębie Ringu ulicami Starego Miasta. Nam bardzo spodobał się Plac św. Szczepana wraz z górującą nad nim katedrą. Robi wrażenie! (jak zresztą wszystko w Wiedniu…).

Katedra św. Szczepana

Poza Ringiem odwiedziliśmy również Karlsplatz, wraz z kościołem św. Karola, i Belweder (przepiękny kompleks pałacowy). Nie udało się nam obejrzeć kolorowych domów projektu Hundertwassera, ani pałacu Schonbrunn. Nic nie szkodzi. Na pewno jeszcze odwiedzę kiedyś Wiedeń.

kościół św. Karola

Belweder

Dzień koniecznie trzeba zwieńczyć wizytą w dzielnicy rozrywki – Praterze. Przejechać się słynnym diabelskim młynem (to niestety dość droga rozrywka, bo kosztuje aż 9 euro od osoby), zjeść kiełbaskę i przejść się tym kolorowym fragmentem miasta. My byliśmy w Wiedniu w ostatnim tygodniu marca, więc Prater raczej świecił pustkami i nie wszystkie atrakcje były czynne. Ale diabelski młyn mamy zaliczony, choć nie wiem czy zdecydowałabym się na kolejną przejażdżkę, bo widok z góry nie powala na kolana :).

Prater

Diabelski Młyn

Na koniec wszystkim zainteresowanym polecam ten wpis, który pochodzi ze świetnego bloga podróżniczego Gdzie wyjechać. Bardzo mi pomógł  w przygotowywaniu mojego indywidualnego planu zwiedzania.

  • Mnie Wiedeń wyjątkowo zauroczył. Niestety właśnie byłam w nim tylko jeden dzień. Ale co to był za dzień.

  • Ciekawska

    Hejka, potrzebuję pomocy! Jedziemy na jeden dzień samochodem, chcielibyśmy zobaczyć muzeum historii sztuki. Na którym z parkingów na obrzeżach miasta trzeba zostawić auto i która linia metra podjechać pod to muzeum? Będę wdzięczna za pomoc;)

  • Velona M

    Ten i inne blogi zachęciły mnie do odwiedzenia Wiednia. Chciałabym właśnie choć na jeden dzień tam pojechać. Wyczaiłam nawet niezłe ceny w Polskim Busie. Zastanawia mnie tylko czy z dworca dojdę pieszo do najważniejszych miejsc? Najbardziej interesuje mnie chyba Plac Św. Szczepana i Hiszpańska Szkoła Jazdy. Czy to są dystanse piesze czy jednak będę musiała odważyć się na metro?

%d bloggers like this: