Mikromarzenia

DSC_0148Macie jakieś wielkie, niezwykłe marzenie? Jakiś superważny cel? Coś na czym Wam zależy najbardziej na świecie?

To może być wielka miłość, zdobycie Oskara, wyśniona praca, dziecko, wydanie powieści, podróż dookoła świata, piękny dom, zostanie prezydentem. Jasne – dom można odziedziczyć, wielką miłość spotkać w liceum, a dziecko spłodzić w wyniku przypadkowej wtopy. I bardzo się z tych rzeczy cieszyć. Ale… to już nie będą nasze wielkie marzenia na które długo czekamy. Wielkie marzenia charakteryzują się przede wszystkim tym, że do osiągnięcia ich prowadzi jakaś droga. Zazwyczaj długa i trudna. Często bolesna. A im coś jest bardziej odległe, tym bardziej za tym tęsknimy. I tak koło się zamyka. Może się nawet któregoś dnia okazać, że dla nas jest już za późno i marzenie się nie spełni. W każdym razie nie w takiej formie o której śniliśmy po nocach. Na szczęście takich sytuacji bez wyjścia jest niewiele. No ale są. Deal with it.

Dlatego na tej drodze do spełnienia makro marzenia nie zapomnijmy o marzeniach w mikroskali. O materialnych zajawkach, które na mądrych twarzach naszych znajomych wywołują uśmiech politowania, że na taką pierdołę można wydać tyle kasy (albo … zazdroszczą?). To może być torebka od projektanta na którą odkładałaś kasę przez rok. Jedni powiedzą: głupota. Ty powiesz: gońcie się frajerzy, mam torbę Prady i czuję się zajebiście. To może być Playstation na którym grasz raz w miesiącu, a marudnym skąpcom odpowiadasz; tak, opłacało się wydać 2000 zł. Tak, jestem zadowolona i naprawdę nie żałuję.  To mogą być też rzeczy zupełnie niematerialne, od których realizacji dzieli nas tylko nasza silna wola i samozaparcie. Jak widok wschodu słońca na plaży (wstaniesz?). Jak udział w biegu ulicznym (przygotujesz formę?), czy zostanie wolontariuszem w hospicjum (podołasz?).

Dlaczego to takie ważne? Bo można zgłupieć koncentrując się wyłącznie na wielkich celach. Jesteś w czarnej dupie, bo znowu odrzucili twoje cv? Kolejny kandydat na miłość życia okazał się być tępym idiotą? Trudno. Za to w tym miesiącu kupiłaś sobie ten zarąbisty nowy płaszczyk, który patrzył na ciebie z wystawy i nieco przekracza budżet, ale za to czujesz się w nim jak królowa wszechświata. Kolejny miesiąc starań o dziecko okazał się jałowy. Trudno. Ale o wiele łatwiej uwierzyć w siebie i w realizację pragnień jeśli czarno na białym widzisz, że udało ci się zrobić szóstkę weidera i wiesz już jak smakują ślimaki. Małe marzenia poprawiają nastrój, pozwalają na chwilę zapomnieć o bólu. I dają nam wiarę w to, że marzenia się spełniają. Nawet te największe.

  • Ja miałam ostatnio taki czas, że odmawiałam sobie tych różnych drobnych materialnych marzeń, bo ciągle były inne priorytety, zmniejszone dochody itd. Ale w pewnym momencie powiedziałam sobie „dość” 😉 i zgadzam się z Tobą, że to bardzo ważne dla zdrowia psychicznego.
    A większe marzenia też mam i na pewno kiedyś je zrealizuję 🙂

    • Dochody mogą być pewnym utrudnieniem w spełnianiu mikromarzeń, ale myślę, że nie powinny stanowić blokady. Po prostu czasem trzeba oszczędzać trochę dłużej 🙂 Trzymam kciuki za wszystkie marzenia – te małe i te duże!

  • Warto mieć marzenia: te wielkie, ale również te malutkie. Marzenia napędzają nas do życia, sprawiają, że staje się ono piękniejsze i ciekawsze. Od jakiegoś czasu staram się wprowadzać swoje marzenia w czyn. Nie wystarczy tylko marzyć, trzeba je również spełniać! 🙂 Pozdrawiam!

  • Zgadzam się w 100%. Czasem zdarza mi się mieć wyrzuty sumienia gdy chcę kupić coś droższego, ale zaraz sobie mówię: „Harujesz w pracy cały tydzień od rana do nocy… tez coś ci się od życia należy” i problem znika, a humor podskakuje o kilka kresek 😉 Racja, wielkie marzenia chyba każdy z nas ma, ale to właśnie te małe codzienne przyjemności sprawiają, że łatwiej rano zwlec się z łóżka i patrzeć z większym optymizmem.

  • Dzięki tym małym marzeniom mamy siłę by spełniać te większe.

    Pozdrawiam

%d bloggers like this: